- reset +

PDFDrukuj

Spis treści
PATRONI GIMNAZJUM
PATRON SZKOŁY PODSTAWOWEJ
PANI JADWIGA KACZYŃSKA
Wszystkie strony

PATRONI GIMNAZJUM

Ziemio podlaska, drogo krwią polską nabyta,

Polskim ludem obsiana, jak ziarnem żyta,

.

Na terenie dzisiejszej gminy Łomazy, podobnie jak na całym Podlasiu  i pograniczu wschodnim mamy do czynienia z  występowaniem ludności rożnych nacji, różnych religii. Byli tu w przeszłości katolicy, prawosławni, mahometanie i wyznawcy religii mojżeszowej. Zawarcie unii religijnej katolików z prawosławiem prowadziło na tych terenach do zacieśniania stosunków, unifikowania kulturowego, współpracy. Wierni obu obrządków (rzymscy i greccy katolicy) zawierali ze sobą mieszane związki małżeńskie, dzieci z tych małżeństw chrzczono w jednym lub drugim kościele w zależności od woli rodziców nie widząc różnic w obrzędach. To samo dotyczyło spowiedzi. Istniała współpraca wśród duchownych obu obrządków tak, że np. unicki ksiądz z Koszoł gm. Łomazy Znikomar Pierocki chrzcił dzieci katolickie w Huszczy w czasie nieobecności w tej parafii księdza Brodzickiego. Z biegiem czasu i lat następuje pełna identyfikacja narodowościowa; katolik i unita to Polacy – równoprawni i tożsami kulturowo. Dopiero zabór rosyjski Podlasia prowadzi do prześladowań religijnych. Unici zostali przez władzę carską uznani za prawosławnych, a to utożsamiano  nie tylko z wyrzeczeniem swojego Kościoła, ale również z przyjęciem obywatelstwa Rosji (po roku 1875 wszystkich unitów oficjalnie uznano za Rosjan). Istotę problemu obrazuje fakt, że na 75.948 mieszkańców powiatu bialskiego w 1858 roku było: katolików 22.666, greko-unitów 42.755, Żydów 10.383, mahometan 101, ewangelików 30 i prawosławnych 13 osób.

Prześladowania prowadzono kilkoma drogami. Ukazem carskim z 28 listopada 1864 roku skasowano w Królestwie Polskim wszystkie klasztory, zakonników i zakonnice wydalono za granicę, majątek skonfiskowano. Duchownym obrządku rzymsko-katolickiego nakazano, aby nie wtrącali się do spraw kościoła unickiego, nie uczęszczali na nabożeństwa unickie, nie wykonywali żadnych posług religijnych unitom: nie udzielali komunii św., nie chrzcili dzieci, nie chowali zmarłych. Od 1.01.1868 akta stanu cywilnego sporządzano tylko w j. rosyjskim. W 1875r. zabroniono duchownym katolickim, organistom i zakrystianom roznosić opłatki przed świętami Bożego Narodzenia do domów rodzin unickich i mieszanych. Zabroniono najmować unitów do prac w czasie prawosławnych świąt. Zabroniono używać w modlitwie słów „Królowo Korony Polskiej – módl się za nami”. Nie wolno było bez uprzedniego zezwolenia stawiać krzyży katolickich przy drogach lub w miejscach publicznych. Wszystkie dzieci małżeństw mieszanych uznano urzędowo za prawosławne. Zabroniono chować zmarłych na cmentarzach bez udziału popa. Nakazano unitom zawieranie związków małżeńskich tylko w cerkwi prawosławnej. Za prawosławne uznawano nawet te rodziny, kiedy jedynie podejrzewano, że ktoś kiedyś mógł być w tej rodzinie wyznania prawosławnego. Z pracy zwalniano urzędników – wyznawców unii.

Wśród innych form „nawracania” na prawosławie unitów wskazać należy na organizowanie zbiorowego przechodzenia na inną wiarę, zamianę cerkwi unickich na prawosławne, niszczenie kościołów, kary cielesne, kary pieniężne indywidualne i zbiorowe, kwaterowanie wojsk carskich w opornych wioskach, zabójstwa, morderstwa, kary więzienia i wydalanie z kraju, wywożenie w głąb Rosji. Stanowcze nasilenie prześladowań unitów nastąpiło po Powstaniu Styczniowym w 1867 r. Najpierw zażądano od proboszczów unickich pisemnych potwierdzeń przejścia na prawosławie. Opornych karano poprzez wstrzymanie wypłat rządowych wynagrodzeń, usuwanie z parafii, więzienie, wydalanie za granicę. Proboszcz unicki z Dokudowa ksiądz Walery Kaliński był kilkakrotnie więziony, następnie wydalony z kraju – zmarł na wygnaniu. Podobny los spotkał księdza Tomasza Żypowskiego – proboszcza z Kolembród. Proboszcz Parafii Unickiej w Łomazach Aleksander Starkiewicz (prefekt bialskich szkół) był kilkakrotnie więziony w Siedlcach; wydalony z kraju zmarł w Galicji. Podobny los spotkał dziekana dekanatu bialskiego ks. Mikołaja Kalinowskiego, proboszcza łomaskiego, który zmarł na wygnaniu w Kielcach około 1887 r. Innego z proboszczów łomaskich ks. Ignacego Pyszczyńskiego internowano a następnie zesłano do guberni augustowskiej, podobnie Jana Mazanowskiego administratora parafii w Korczówce – proboszcza parafii unickiej Witoroż. Tak samo traktowano księży katolickich. Za sprzyjanie unitom, udzielanie im posług religijnych i inną działalność dla dobra kościoła katolickiego np. ks. Kazimierz Dmochowski – proboszcz katolicki z Rossosza został wywieziony na Syberię.

Najstraszniejsze były jednak akcje represyjne skierowane przeciw zwykłym obywatelom. W 1867 roku zaczęto w łomaskiej cerkwi unickiej wprowadzać zmiany i reformy prawosławne. Mieszkańcy miasta sprzeciwili się, zamknęli cerkiew i nie pozwolili księdzu na wprowadzenie nowości. Nie pomogły różne carskie komisje śledcze chcące wykryć i schwytać przywódców oporu. Parafianie  łomascy szli tłumnie do śledztwa i zeznawali, że wszyscy są jednakowo winni, że wszyscy są jednakowo gotowi odpowiadać i jednakowo ponosić karę. Wtedy na pomoc wezwano wojsko – część mieszkańców aresztowano, innych karano batożeniem od 400 do 600 nahajek na plecy. Wszyscy jednakże nawet po otrzymaniu kary odpowiadali, że do kościoła unickiego chodzić będą; że na Sąd Boży prędzej staną zabici, niż pójdą do sprofanowanej cerkwi. Śledztwo i batożenie trwały przez dwa tygodnie, a miasto Łomazy oprócz wołów i innej żywności dla wojska, podwód i furmanek musiało jeszcze zapłacić 20.000 ówczesnych złotych polskich kary ściągniętej poprzez przymusową licytację dobytku.

Kiedy jednak do kościoła w Łomazach przysłano promoskiewskiego księdza, który zaczął wprowadzać prawosławne zmiany mieszkańcy ściągnęli go z ambony krzycząc: „ Tyś ksiądz rządowy, a nie nasz! Powiedz, ile ci Moskale zapłacili, my ci damy dziesięć razy więcej, byłeś tylko był naszym księdzem”. Na rozpoczęcie śledztwa przed naczelnikiem żandarmerii carskiej stawiło się trzystu ludzi krzycząc, że nie zmienią wiary.  Gdy rozpoczęto aresztowania, tłum rzucił się na strażników policyjnych. Słudze kościelnemu, który stanął do śledztwa spalono dom, nie dopuszczono do uratowania czegokolwiek. W tymże 1874 roku karnie zakwaterowano w Łomazach wojsko carskie.  „Wojsko nie czekało kiedy mu włościanie jeść dadzą, lecz brało woły, krowy, barany rżnęło, gotowało, piekło i jadło; czego nie zdołało zjeść, wyrzucało, nie dając nawet resztek ludowi i znowu rżnęło nowe sztuki bydła. Oficerowie posyłali całe ćwierci mięsa z tych wołów dla swoich żon i dzieci, część sprzedawali. Gdy uprzykrzyło im się mięso wołowe i baranina rżnęli wieprze, a gdy i to się przejadło, łapali drób i sporządzali sobie wedle gustu. Innych legumin, jak mąki, kaszy , soli, chleba, masła, mleka itp., musiały także gromady dostarczać, ile zarządano”. Jeszcze inny sposób to wymuszanie zbiorowego przejścia na prawosławie. Jednego razu (także w 1784 r.) naczelnik powiatu bialskiego Aleszko i naczelnik straży ziemskiej Gubaniew przyprowadzili do Łomaz trzy roty wojska i 300 kozaków z nakazem zmuszenia mieszkańców przejścia na prawosławie. Wobec odmowy zastosowano zbiorowe bicie ludności od 16 do 80 roku życia. Jednorazowo można było otrzymać od 300 do 400 nahajek. Mieszkańców zganiano na plac i przez kilka dni trzymano na mrozie bez pożywienia i wody, bez odpowiedniego ubrania. Trwało tak przez 10 zimowych tygodni – zjedzono wszystko bydło, trzodę chlewną, owce, drób i zboże a domowe sprzęty, konie, wozy i odzież zostały zabrane na opłacenie kontrybucji. Unici jednak twardo stali przy swojej wierze.  Sołtysa łomaskiego po odmowie podpisania dokumentu „O dobrowolnym przejściu na prawosławie” bito, rozebrano, zdzierano paskami z niego skórę i rany posypywano solą. Mimo tych męczarni nie poddał się i jednak przeżył.

Wymiar potworny „nawracania” w Łomazach polegał na jeszcze innym sposobie. Pewnego razu carscy oprawcy zgonili na plac wszystkich mężczyzn i kobiety. Kobiety zamknięto na maneżu końskim pytając jednocześnie mężczyzn, czy podpiszą przejście na prawosławie. Wobec odmowy wydano kozakom rozkaz, by z zamkniętymi kobietami zrobili „co im się tylko podoba”. Zgromadzeni na placu mężczyźni nie mogąc obronić swoich matek, żon i córek – słysząc ich krzyki – zrozpaczeni natychmiast podpisali wskazane dokumenty o dobrowolnym przejściu na prawosławie. Podobne represje spotkały też inne wsie unickiej parafii łomaskiej: Lubenkę (Lubienkę),Kozły, Kopytnik. Kościoły unickie w Łomazach, Korczówce i Koszołach mimo oporu wiernych zamieniono na prawosławne cerkwie, podobny los spotkał kościoły rzymsko-katolickie, przeprowadzono kasatę wielu parafii. Wtedy pojawiły się tajne punkty, gdzie przyjeżdżający potajemnie duchowni udzielali wiernym sakramentów i innych posług religijnych. Szerzej znanym był taki punkt w lesie Sumierz na pograniczu wsi Kozły i Kolembrody. Inny leżący blisko Łomaz to karczma miedzy lasami Grabowszczyzna i Ziajkowizna przy drodze Huszcza – Wólka Kościniewicka (na skrzyżowaniu z drogą do Koszoł).

Władze carskie robiły wszystko, aby jedynym miejscem modlitwy mogła być tylko prawosławna cerkiew. Najbardziej opornych wywożono na zesłania w głąb Rosji głównie do guberni orenburskiej, potem do chersońskiej, jekaterynosławskiej i saratowskiej. Z Łomaz wywieziono około 100 osób, przeważnie całymi rodzinami, a z całej parafii unickiej Łomazy ponad 120.Pozwolono im na powrót do Łomaz dopiero po przejsciu na prawosławie . Nikt jednak nie pozostał dobrowolnie – wielu zmarło w czasie internowania – na wojnie lub w drodze. Część z nich powróciła dopiero po I wojnie światowej. Stan taki trwał w zasadzie do tzw. ukazu tolerancyjnego 1905 roku, który zezwalał na swobodę wyznawania wiary unitom i katolikom. Wszyscy unici łomascy przeszli do kościoła rzymskokatolickiego.

Maria Konopnicka:

...Pratulinie! Drelowie! Włodawo! Łomazy!

Stoicie wy mi w oczach jako męczeństw obrazy,

Wy, których jęk ostatni słyszan był aż w Rzymie ....

Z czcią i z boleścią wasze kładę tutaj imię.

...Tak pątnik, na którego czeka długa droga,

Klęka u chaty swojej lipowego proga,

Schyla głowę i duchem przywołuje ciszy

Imiona drogie ojców, braci, towarzyszy,

I zawiesza na piersiach święcone szkaplerze,

I krzyż kładzie na czole i kij pątny bierze.